wtorek, 14 października 2014

Od Zanikającej Gwiazdy CD Ogniste Serce

Spojrzałam na malucha. Szkoda mi było tej małej puchatej kuleczki...
- Dobrze, mały tu może zostać. Ale będzie imię nosił.... hmm... i tu właśnie jest problem... Masz jakiś pomysł, Ogniste Serce?
-Ym... nie... Jest biały.... dosłownie jak...
-Obłoczek!-Krzyknęła Spottedleaf.-Obłoczek do niego pasuje!
-Masz rację Cętkowany Listku... Obłoczek... Ładne imię.
-Niby... Wygląda jak chmurka... więc niech tak zostanie.
-Tak więc twój siostrzeniec od dziś niech nazywa się Obłoczek.-Powiedziałam
- Zaniosę go do kociarni by nie zmarzł.-Powiedział Ogniste Serce.
-Ogniste Serce, poczekaj!
-Co się stało Zanikająca Gwiazdo?
- Bo... kto go wykarmi? Nie mamy żadnej karmiącej kotki... Chyba że...
- Że co?
- Że twoja siostra będzie przychodzić i go karmić a potem uciekać...
-Sam z resztą nie wiem...

<Ogniste Serce?>

Od Ognistego Serca - Spotkanie z Siostrą

Od dawna spotykałem się z Księżniczką lecz nikt o tym nie wiedział. Wszyscy myśleli że szedłem na patrol czy polowania. Zawsze gdy do niej przychodziłem, przynosiłem jej coś do jedzenia, bo jest w ciąży. Jednak tego dnia, gdy ją odwiedziłem, jej brzuszek nie uginał się już pod ciężarem nienarodzonych kociaków. Ucieszyłem się z tego powodu.
- Witaj Księżniczko!
- Witaj Ogniste Serce! Jesteś strasznie chudy! Masz wystarczająco dużo jedzenia?
- Nie, jak każdy kot w Klanie.
- W moim gnieździe Dwunogów jest dużo jedzenia. Przynieść ci coś?
- Nie dziękuje. Widzę że urodziłaś już!
- Tak. Mam wspaniałego synka. Śliczny, puchaty, biały.
- To cudownie!
- Jest jeden problem...
- Jaki?
- Chciałabym żeby żył tak jak ty! Nie chcę żeby wychowywał się jako Pieszczoszek Dwunogów!
- Co w związku z tym?
- No więc...
Z gniazda Dwunogów Princessy usłyszałem głos:
- Księżniczko! Chodź!
- Muszę iść. Pogadamy kiedy indziej.
- No dobrze. Do zobaczenia!
Moja siostra wskoczyła na płot i przez okno. Ja natomiast wróciłem do obozu.

Następnego Dnia
~~~~~~~~~~

Szedłem do Księżniczki. Wczoraj już zaczął padać śnieg...A jest dopiero Pora Opadających Liści...Przed płotem zobaczyłem moją siostrę. Z białym kocurkiem w pyszczku...
- Czy to mój siostrzeniec?
- Tak. Czy możesz się nim zaopiekować, Ogniste Serce? To mój pierworodny syn. Chcę żebyś wychował go na doskonałego Leśnego Kota.
- Ach...No dobrze!
Zabrałem mojego siostrzeńca do obozu i rzuciłem Księżniczce pożegnalne spojrzenie.

W Obozie
~~~~~~~~~~~~

Wszyscy byli zdziwieni tym co przyniosłem. Przywódczyni spytała:
- Co to jest?
Odłożyłem młodego na śnieg.
- Pierworodny syn mojej siostry.
Cętkowany Listek krzyknęła z niedowierzaniem:
- Siostry?! Ty masz siostrę?! Gdzie?!
- Tam gdzie się urodził - U Dwunogów!
- Masz racje Zanikająca Gwiazdo. Księżniczka chciała a bym wychował tego kociaka na Leśnego Kota.
Mały wydał z siebie piski przerażenia. Widocznie wyczuł że jest w obcym miejscu.

<Darkie? Młody ma tu zostać! Zrozumiano? xD>

Od Zanikającej Gwiazdy do Cętkowanego Listka

Klan rósł w siłę. Kilka kotów już dołączyło. Mamy medyka. Właśnie do Spottedleaf wybrałam się w odwiedziny by oprowadzić ją po terenach. Medyk musi w końcu wiedzieć gdzie co rośnie.
- Część, Spottedleaf.
-Witaj Darkness.
-Przyszłam cię oprowadzić. I powiadomić, że dzisiaj o pełni odbędzie się zebranie. Muszę z Gwiezdnym Klanem wybrać mego zastępcę...
- Aha. Dobrze. Przyjdę na pewno.
Byłam smutna.. Nadal nie otrząsnęłam się po stracie ukochanego..
-Darkie...? Wszystko OK?
- Ani tak ani nie...
-Czyli..?
- Eh... Tęsknię za Nieśmiertelnym Sercem... Kochałam go... a on... on zginął...
-Przykro mi..-Odrzekła kotka-
- Od zawsze miałam nieciekawe życie... A teraz... Eh... moje życie całkiem straciło sens..

<Spotty? Byle jakie takie na sztukę xD>

Nowy Kocur!

Powitajmy: Lamparci Ogon!

Nowa Kotka!

Powitajmy:Cętkowany Listek!

Nowy Kocur!

Powitajmy :Ogniste Serce!

Od Cienistej Łatki do Lamparciego Ogona

Szłam przez tereny klanu. Napotkałam na łące jakiegoś smutnego kocura.
- Hej, czemu jesteś smutny ?
- Nie ważne...
- Powiedz...
- No... tęsknię za moją partnerką...- zdziwiłam się. Taki młody, fajny kotek, a już stracił bliską osobę.
- Znam ten ból bracie...
- Poważnie ?
- Tak. Kiedyś miałam brata... straciłam go...
- Oj... podobny problem mam.
- Widzę właśnie.- uśmiechnęłam się niepewnie. On także.- Przejdziemy się gdzieś ?
- Ok.- przeszliśmy się przez teren.
- Gdzie ja mam głowę !- krzyknęłam- Jestem Jessie, ale mów mi Jess.
- Spoko, ja jestem Kalepo. Mów mi Kali.
- Słuchaj... fajny jesteś wiesz ?
<Kali ? :3>